|
|
|
KARTY Z HISTORII GARBUSA czyli 60 lat i ... ani trochę ciszej
|
Historia garbusa jest opisywana "często" (Google wskazuje kilkanaście tysięcy dokumentów) i "gęsto" (przez fanów garbusów zazwyczaj emocjonalnie wyidealizowana i z wieloma powtarza- nymi mitami). Poniższy tekst powstał na podstawie "Wspomnienia o VW Garbusie" Richarda Kählera (Satire-Magazin TITANIC); kilka przeróbek było koniecznych, aby ułatwić polskim czytelnikom zrozumienie odniesień do tła społecznego w przed- i powojennych Niemczech.
Grabusiarze bez poczucia humoru nie powinni czytać tego tekstu.
|
1936
|

Adolf Hitler zażyczył sobie auto dla swojego ludu: "A więc ma być z 4-cylindrowym silnikem przeciwsobnym chłodzonym powietrzem, umiesz- czonym z tyłu, o pojemności skokowej 985 ccm, mocy 24 KM, ze sprężaniem 5,6:1, drążki skręt- ne z przodu i tyłu, hamulce mechaniczne, roz- staw kół 2400 mm, opony 4,50-16, ciężar własny 600 kG ..., i musi jechać co najmniej stówką - jak Pan sądzi, można coś takiego zbudować na jutro, Panie Porsche?"
"Wówczas bowiem, przyjmując, że auto jest w pełni obciążone, Niemcy mogliby dojechać do Moskwy w 29,48 godziny", pomyślał Adolf Hit- ler. O biegu wstecznym dla swojego Volks- wagena nie pomyślał. Zrobił to jednak Ferdy- nand Porsche i w krótkim czasie okazał się jasnowidzem.
Pierwsza próbna jazda po autostradzie, którą zbudował sam Hitler, przebiegła pomyślnie. Mały jajowaty pojazd jechał nawet szybciej niż 100 km/h, ponieważ prędkościomierz oszukiwał: "A co z ogrzewaniem, Panie Porsche...", zasmucony Hitler, wysiadając z auta, spojrzał na swój oszroniony lewy but, i całkowicie przy tym zapomniał, że w zasadzie nie posiada prawa jazdy.
|
|
1945
|
Hitler nie ma już nic do powiedzenia w Niemczech. Natychmiast wszczęto produkcję Volkswagenów z silnikiem 25 KM o pojemności skokowej 1131 cm - dzięki czemu mogły jeździć do tyłu jeszcze szybciej.
|
|
1951
|
Pierwsi niemieccy kierowcy, w większości jeżdżący jeszcze na bosaka, nie mają już po- wodów do narzekania. Zakłady VW reagują spontanicznie i fundują nowe ogrzewanie. Tak samo dobre, jak stare.
|
|
1952
|
Gaźnik został wyposażony w pompę przyspieszającą i pasujące do niego wzmocnione amortyzatory. Również wprowadzono nowe trójkątne szybki uchylne w drzwiach, które okazały się przez następne 30 lat bardzo praktyczne, zwłaszcza gdy się chce wsiąść do auta, a nie posiada się własnego (lub cudzego) klucza.
|
|
1953
|
Jazda po autostradzie nie jest już tak bardzo samotna: z tyłu nadjeżdża coraz więcej samochodów, nierzadko nawet szybszych. VW otrzymuje większe tylne okno bez prze- gródki, tak aby jego kierowca mógł zauważyć popędzające go światła bonziastych Mercedesów i szybciej szmyrnąć w bok.
|
|
1954
|
W weekendy prawym pasem autostrady można - pomimo tego - dojechać do lasu lub na wodę. Podwyższenie mocy silnika do 30 KM przy pojemności skokowej 1192 cm wystarcza na osiągnięcie wymarzonej prędkości maksymalnej 110 km/h. Rodziny dojeżdżają na piknik o 10 minut wcześniej.
|
|
1955
|
Ponieważ zwykle zabiera się na urlop więcej rzeczy, niż się nosi, odkryli pierwsi urlopowicze, że bagażnik ich garbusa już jest zapełniony - tam jest przecież silnik. Zakłady VW informują w powszechnej akacji ulotkowej, że bagażnik znajduje się pod klapą chłodnicy, pod którą nie ma chłodnicy, tylko znajduje się koło zapasowe. Bagażnik ten zostaje znacznie powiększony, tak że rodzina z trójką dzieci bez walizek może teraz zabrać o 2 pary skarpetek więcej, które upycha się w szczelinę wokół koła zapasowego. Również na ulubione pytanie pasażera, co tak hałasuje z tyłu w bagażniku, jest odpowiedź: to najbardziej niezawodny i najgłośniejszy silnik świata.
|
|
1957
|
Ponieważ prawdziwy kierowca VW woli łatać dętki, niż wyciągać koło zapasowe, zasilające swoim ciśnieniem spryskiwacz szyb, wprowadza Wolfsburg opony bezdętkowe, dzięki czemu ta genialna symbioza pozostaje nienaruszona; również jedyne w swoim rodzaju stopnie, na których podczas wymiany koła, również z oponą bezdętkową, można poło- żyć śruby, podczas gdy samemu człowiek tapla się w błocie. Lepsze wyciszenie komory silnika (z tyłu) umożliwia montaż radia, które nawet słychać. Natomiast ogrzewanie ...
|
|
1958
|
Prawdziwi wielbiciele VW, którzy pomimo euforycznej sytuacji gospodarczej nie mogą przesiąść się do innego auta, zapewniającego większą swodobę ruchów, cieszą się nowo wprowadzonym otwieranym dachem z PCW, i również z tego, że spaliny, które wy- pełniają wnętrze auta wraz z powietrzem ogrzewającym, można teraz łatwiej odprowadzić przez ten duży otwór.
|
|
1960
|
Nowa dekada stawia nowe wymagania. Garbus otrzymuje silnik o mocy 34 KM, a do tego nowoczesne lampy kierunkowskazów na pulchnie wybrzuszonych błotnikach, ponieważ dotychczasowe kierunkowskazy-semaforki odfrunęłyby niechybnie przy maksymalnej prędkości 115 km/h. Do Moskwy jest teraz tylko 25,91 godzin jazdy, ale wszyscy jeżdżą do Włoch. Znów powiększono bagażnik o miejsce na 2 pary skarpetek lub jedna pustą butelkę Chianti.
|
|
1965
|
Wieczne "do góry i w dół" na przełęczach alpejskich przynosi prócz nowych tylnych lamp i hamulców (1961) znaczny luksus w wyposażeniu: mechaniczny wskaźnik poziomu benzyny - obliczanie w głowie i ręczny licznik kilometrów na przylepnej kartce papieru już nie są konieczne. Genialne ulepszenia w ogrzewaniu świeżego powietrza za pomocą wymiennika ciepła (1963) prowadzą do wprowadzenia dachu otwieranego korbką. Zmiana bez- użytecznego pokrętła ogrzewania na użyteczne w przyszłości dwie dźwignie ogrzewania prowadzi do wprowadzenia kolejnego modelu standardowego VW, modelu VW 1200A (z identycznym ogrzewaniem). W połowie lat 60-tych postęp jest coraz szybszy: 40 KM z pojemności 1285 ccm, trudno obejść się bez klaksonu świetlnego, natomiast dodatkowa dysza ogrzewania w środku jest uważana za zbędną.
|
|
1966
|
W VW 1300 montowany jest również 1,5 litrowy silnik o mocy 44 KM pochodzący z Transportera. Praktycznie na terenie całej Republiki Federalnej oraz na niektórych stacjach benzynowych lub w stodołach można otrzymać zamienny silnik VW za właśnie zdechły motorek. Czas montażu 5 minut, cena 100 marek. Dodatkowa dysza ogrzewania umożliwia w końcu "przełom" w produkcji kabrioletu. Samochód bez dachu z dobrym przewietrzaniem jest zawsze lubiany, na starość "przełamuje się" jednak w pół.
|
|
1967
|
Dzięki nowej 12 voltowej instalacji elektrycznej można jeździć Garbusem również po ciem- ku. Przychodzą tu oczywiście głupie myśli ...
|
|
1968
|
W Niemczech świętuje sukcesy wolna miłość. W Wolfsburgu reagują na to po ludzku i wprowadzają możliwość regulacji przednich siedzeń w 4 pozycjach zamiast dotychczasowych 3. Życzenie tysięcy milionów kierowców o jeden lub dwa centymetry więcej wolnego miejsca nie może być spełnione, ze względu na tradycję; w pozycji leżącej nadal wciska się nogi pod kierownicę (i włącza kolanem światła awaryjne).
|
|
1970
|
Garbus jest nie do zdarcia. Der VW läuft und er läuft und er läuft. Na wypadek, gdyby reklama nie była zawsze prawdziwa, zamontowano zaczepy holownicze z przodu i tyłu; wielu pyta, po co z tyłu: czyżby znów jazda na wstecznym? Nie, tylko do przodu. Wzmocniono siedzenia nadwyrężane przez coraz to bardziej wolną miłość, a wewnętrzna klamka drzwi z tworzywa zastąpiła tę z brzydkiego metalu. Powiększone nowe tylne lampy, zwane też "patelniami", jak również genialnie rozwiązana wewnętrzna wymuszona wentylacja, dwie dodatkowe dysze powietrza na desce oraz na życzenie dwustopniowa elektryczna dmuchawa powietrza w końcu dogrzewają zimne dotąd stopy i chłodzą przegrzane głowy - oznacza to jednak upadek naszego garbatego przyjaciela. Na horyzoncie pojawia się blaszana puszka w ksztacie pudełka po butach o nazwie "Golf". Garbus, symbol niemieckich lat powojennych, toczy się dalej ku przyszłości, w której nie o to chodzi, aby się tylko poruszać, lecz o problem, czy pasażer może obejść się bez kwarcowego zegarka (1973), małego promienia skrętu (1973) i regulowanych zagłówków (1974).
Nikt już nie chce Garbusa, również jako drugiego auta dla drugiej żony; w 1978 roku przenosi się go po cichu do Brazylii i Meksyku, gdzie jest składany i lakierowany przez obcych ludzi. Tę utratę zaufania nie naprawi nawet nowa tapicerka.
|
|
1979
|
W dekandenckich kręgach snobów szok: koniec produkcji "odkrytego" Garbusa (kabrio), który właśnie został przez nich "odkryty" i stał się ostatnim krzykiem mody. Dochodzi do panicznych zakupów.
|
|
1985
|
... do 2003. I już definitywne pożegnanie ze starym ukochanym Garbusem. Kto go posiadał lub choć raz w nim siedział, będzie miał tysiące powodów, aby go nienawidzieć - i nie tylko z powodu ogrzewania. Ale Garbus był przez wszystkie czasy i tak lepszy niż jakiekolwiek inne auto. I za to go kochaliśmy.
|
|
|
Nie zapomnimy Cię nigdy. Rdzewiej w pokoju.
|
(webm)
|